obrzęd

Precz z lekturami

literatura
Uprawianie literatury to aspołeczne zajęcie.

Może ona wprawdzie znaleźć czytelników, lecz jeśli jest
prawdziwą literaturą, będą to tylko chwilowi odbiorcy!
Literaturę tworzy się dla czytelników nieokreślonych,
dopiero poczętych, mających się nie narodzić, już urodzonych lub zmarłych.
Również dla czytelników, których nigdy nie będzie!
Dlatego pisarz z trudem dotrzymuje kroku wydarzeniom.
Spóźnia się lub przybywa za wcześnie.
Mówi o faktach, które wydarzą się w przeszłości,
trzy pokolenia wstecz.
Na tym polega prowokacja literatury…
Przy pomocy zdań /pozbawionych sensu/
twierdzeń /nie do sprawdzenia/
wymyśla światy i naśladuje nie kończące się obrzędy!

Giorgio Manganelli

Reklamy

Co mnie utrzymuje

constantin-brancusi
Przy zdrowych zmysłach utrzymuje człowieka mistyka.
Póki stoisz przed tajemnicą, póty jesteś zdrowy na umyśle.
Kiedy niszczysz tajemnicę pozbawiasz umysł równowagi.
Człowiek jest zdrowy na umyśle, ponieważ dopuszcza półmrok.
Żyje wtedy jedną nogą na ziemi, drugą w krainie bajek.
Pozostawia sobie wolność powątpiewania w swoich bogów,
ale pozostawia sobie także wolność wierzenia w nich.
Jeśli staje przed dwiema prawdami sprzecznymi,
przyswaja sobie obie – wraz z ich sprzecznością.
Jego duchowy zmysł wzroku jest stereoskopowy,
tak samo jak zmysł wzroku fizyczny:
widzi jednocześnie dwa odmienne obrazy,
a jednak widzi dzięki temu lepiej.

Ortodoksja,Gilbert Keith Chesterton

Ubytek

mech
Odczepić zręcznie z podłoża szeroko rozwartymi dłońmi
Odrywając z siłą, zieloną darń, dodatek do wieńców cmentarnych,
Nadętą grubo, jak dawne spod drzwi wycieraczki,
Od spodu krucha podściółka splątana z korzonkami,
A z wierzchu pokryta wieczną zielenią listków z jagodami.
Tak zbiórka mchu wyglądała.
Lecz zawsze ze mnie coś ubywało, kiedy zgarniałem te kobierce zielone
Lub gdy ręce po łokcie zanurzałem w gąbczastym, żółtawym mchu bagien.
Czułem się podle wracając biegiem z bierwion zbitą drogą
Tak jakbym w mokradłach tych zburzył porządek natury,
Jakbym zakłócił rytm jakiś odwieczny o wielkim znaczeniu
Odrywając tkanki ciała z żyjącej planety,
Jakbym sprofanował cały obrzęd życia.

Theodore Roethke

Droga powrotna

Droga powrotna

Martwy niedźwiedziu
nie wiemy kto cię zabił
bo ani ja – ani ja – ani ja
Niedźwiedziu który umiałeś
chodzić na dwóch łapach
jaka szkoda że nie jesteś z nami
mamy świeże mięso
mamy puszyste futro
nie możesz z nami jeść
nie możesz przykrywać się skórą
a przecież to wszystko twoje

Nasze kobiety na przyjęcie ciebie
przystroiły się w srebro i miedź
a czapki nasze obwiesiły łańcuszkami
Martwy niedźwiedziu
jaka szkoda że nie jesteś z nami
ty który miałeś rozum jednego człowieka
a siłę dziesięciu
niedźwiedziu leżący przed nami
nie uszkodzimy twoich kości
cały twój szkielet
zakopiemy głęboko w ziemi
abyś mógł wrócić do nas.

Tadeusz Śliwiak