oświecenie

Z powodu

cierpliwosc
Okinawczycy(Okinawa, słynna jest z najwyższego na świecie
odsetka stulatków) bardzo poważnie traktują swoją rolę w społeczeństwie.
Japońska tradycja stworzyła pojęcie ikigai.
Ikigai to po prostu powód, aby budzić się codziennie rano.
Kostarykańczycy (Kostaryka również słynna jest z długowiecznych ludzi)
nazywają to plan de la vida czyli plan na życie.
Jeśli nie masz codziennie radości  ze zmywania naczyń/uwielbiam bo, to podstawa Zen/
Jeśli nie wchodzisz w dzień przed wschodem/dla mnie TaiChi/
Jeśli nie masz ulubionego sprzedawcy małego sklepu/bez tego szkoda dnia/
To,o co ci chodzi w życiu?
Może to Ikigai, a może NIC, może Yoga,
Nie wiem bo, nie jestem wstanie wybrać
chociaż wiem, że wybór jednoczy w grupę,
w rozumienie, w oczywiste i gdzie jestem.
Agata Bromberek i Agata Wielgołaska zatrzymały mnie
na chwilę, nad przepaścią wielo_wielo_wielo SPOTKANIA!

Reklamy

Warszawski przebłysk

AS 3227
Jeśli staniemy pod kościołem Zbawiciela i
zaczniemy pytać przechodniów, gdzie jest ulica Kawęczyńska,
to odpowiedź znać będzie może jeden na piętnastu sondowanych.
Ulica Kawęczyńska prowadzi do bazyliki oraz do najpiękniejszej
na świecie pętli tramwajowej. Stojąc tu, czujemy, jakby to był
prawdziwy koniec naszej drogi, jakby za pętlą był prawdziwy koniec świata.
Pętla znajduje się w płaskiej niecce, oprócz torów, bazyliki i paru drzew nie ma tu nic.
Teren okolony jest nasypem. Nasyp tworzy granicę nie do pokonania.
To ostateczny horyzont, za którym nie ma nic.
To „nic” to oczywiście Targówek, ale wydaje się odleglejszy niż Szwecja.

Miastówka,Agata Passent

Tajemnica zapachu

zapach metalu
Otwarte drzwi sklepu z artykułami żelaznymi
chuchnęły mi w twarz zapachem brązu.
Wdychając te aromaty, doświadczyłem czegoś,
czemu mógłbym nadać tylko jedną nazwę – szczęście,
choć tak naprawdę nie było to szczęście, było to coś
więcej i jednocześnie coś mniej niż szczęście.
Wraz z doznaniem tego odczuwałem niepokój.
Jakbym nosił w sobie kruche naczynie, którego
musiałem strzec niczym chłopiec w opowieści
z religii, niosący schowaną pod tuniką hostię
przez pogrążone w rozpuście dzielnice Rzymu.
Jednak to ja sam byłem tym szlachetnym naczyniem.
I szedłem dalej szczęśliwie zadziwiony,
niosąc w sercu tajemnicę siebie samego.

Zaćmienie,John Banville

Misja

Anna Csillag1
Była to długa historia, podobna w konstrukcji do historii Hioba.
Anna Csillag z dopustu bożego dotknięta była słabym porostem.
Całe miasteczko litowało się nad tym upośledzeniem,
które wybaczano jej ze względu na nienaganny żywot.
I oto stało się na skutek gorących modłów,
że zdjęta była z jej głowy klątwa.
Anna Csillag dostąpiła łaski oświecenia,
otrzymała znaki i wskazówki i sporządziła specyfik,
lek cudowny, który jej głowie przywrócił urodzajność.
Zaczęła porastać we włosy i nie dość na tym, jej mąż,
bracia, kuzynowie także z dnia na dzień opilśniali się tęgim,
czarnym futrem zarostu. Anna Csillag uszczęśliwiła całe miasteczko,
na które spłynęło prawdziwe błogosławieństwo w postaci
falujących czupryn i grzyw ogromnych i którego mieszkańcy
zamiatali ziemię brodami jak miotły szerokimi.
Anna Csillag stała się apostołką włochatości.
Uszczęśliwiwszy rodzinne miasto, zapragnęła
uszczęśliwić świat cały i prosiła, zachęcała,
błagała, aby przyjąć dla zbawienia swego ten dar boży,
ten lek cudowny, którego sama jedna znała tajemnicę.

Sanatorium pod klepsydrą,Bruno Schulz

Oświecenie czy Ogłuszenie?

słyszenie_widzenie
Na początku nie było niczego i Bóg rzekł:
Niech się stanie światłość
i stała się światłość.
Nadal nie ma niczego, ale
za to jest o wiele lepiej widać.
Dlatego Edouard Manet uważał że:
Najważniejszą osobą
na każdym obrazie jest światło
.
A wspaniały trębacz jazzowy
Dizzy Gillespie stwierdził że:
Muzyka mnie nie obchodzi.
Dla mnie najważniejsze są dźwięki
.
Może miał rację Laozi pozostawiając
nam znaki chińskie:
Tajemnice biją z tego samego źródła
co rzeczywistość,a źródłem tym jest ciemność
.

Masz pytanie?

oświecenie
Przykładem oświecenia przez przypadek jest U.G Krishnamurti.
Choć U.G nie pokładał wiary w żadną doktrynę oświecenia,
przypisywał sobie doświadczenie „śmierci klinicznej”,
które przeszedł w czterdziestym dziewiątym roku życia,
i po którym powrócił jako rodzaj istoty gloryfikowanej
w literaturze oświecenia.
Przez swoją kliniczną śmierć i jej następstwa,
U.G przestał dłużej być tą samą osobą,
teraz był kimś kogo ego zostało starte.
Na jego szczęście, nie miał problemów
ze swoim nowym sposobem funkcjonowania.
Nie musiał go akceptować, skoro zgodnie z jego relacją
zgubił wszelkie poczucie ego wymagającego akceptacji
czy odrzucenia czegokolwiek.
Pewni będą widzieli brak szacunku U.G dla duchowości
jako dobry omen zgodny z naturą oświecenia,
o którym zostali pouczeni,
że nie może być wymuszone przez jakikolwiek rodzaj doktryny.
Inni zaprzeczą temu stwierdzeniu, być może dlatego,
że zostali indoktrynowani przez wiarę iż zarówno
brak szacunku jak i szacunek wobec transcendentalnego
są nietrafne jeżeli już stało się przebudzonym.
Żadna strona tej sprzeczki nie kusiłaby U.G.
U zwierzęcia cierpienie zawiera się samo w sobie,
u człowieka przebija mur do lęku przed światem i rozpaczą życia.
U.G nigdy nie mówił o rozwiązaniu tego problemu
jaki świadomość uczyniła z naszego życia.
Jesteśmy pochwyceni w iluzje i nie ma z tego drogi wyjścia.
To, że U.G natknął się na taką drogę,
co oznajmił swym niezliczonym rozmówcom,
było niczym innym jak szczęściem:
o czym nic nie wiedział i czego nie mógł przekazać innym.
Jednakże oni ciągle do niego przychodzili i prosili go o pomoc.
Na ich błagania odpowiadał im bezpośrednio, że nie może im pomóc,
ani też oni sami nie mogą sobie pomóc.
Ani też żadna pomoc nie może nadejść z żadnego sektora ich poszukiwań.
Mogą szukać wyzwolenia przez całe swoje życie i
działać w ten sposób aż do łoża śmierci
– bez rezultatu, tylko zadając te same bezużyteczne pytania
i słuchając bezużytecznych odpowiedzi.

Thomas Ligotti

Lunatycy

Lunatycy

Ryuokan mistrz zen zastał złodzieja w swoim domu.
Tak go powitał:
„Może przebyłeś długą drogę. Nie powinieneś
odejść z pustymi rękami. Przyjmij w podarunku
moje ubranie”.
Osłupiały złodziej wyszedł pospiesznie z darem.
Ryokan siedział nagi. Podziwiając księżyc westchnął:
„Biedak. Szkoda, że nie mogłem mu dać
tego pięknego księżyca.

Jeden księżyc
widać w każdej sadzawce.
W każdej sadzawce
widać jeden
księżyc.

A Zen Forest, Soiku Shigematsu