park Kasprowicza

Nie tylko za oknem

zamieszkanie
Nareszcie śnieg sypie mi w oczy
gdy jadę czarnym Amsterdamem
Szumią świece topoli a liście
niczym kartonowe opakowania
nęcą psy do pogoni za współczesną karmą
Zmrożone głogi tulą się do wyrzeźbionych traw
Czarek nie potrzebuje zachęty
gryzie i waruje gdy przejeżdża tramwaj
Jest piąta rano ale już bez Zębatego tłumaczeń
bez Cohenowskich medytacji
Zliczam sobie latarnie potem ławki potem drzewa
i wychodzi mi że już czas na obejrzenie się do tyłu
Gdy wracam do domu patrzę na to co za mną
i natychmiast biorę się za to co przede mną
I już wiem jak trudno połączyć Wałęsę i Dudę

Czytaj, czytaj a potem…

uniesienie
Studenci medresy studiowali czternaście lat nauki mistrzów.
Kiedy objuczeni księgami znaleźli się na rozstajach dróg spotkali
kondukt pogrzebowy i zajrzeli do ksiąg po radę:
„Tam gdzie podąża tłum ludzi, prowadzi prawdziwa droga.”
Nie wiem gdzie Oni idą?
Nawet nie wiem, czy to jest właściwa droga!
Tyle jest i nie jest, za i przeciw…
Politycy bawią się, bankowcy sikają pod siebie,
a ja wyprowadzam dzikiego kota i dzikiego psa
i płacę karę za bycie normalnym.
Bo przecież municypalna i policja to gejowskie
odmiany naszej rzeczywistości.
Ani nie wiedzą, czy to pies, czy suka!
Pochodzą niby od ministra, który nakazał im działać.
Ale czy oni coś wiedzą o psach, albo o ministrach?
Podejrzewam , że Policja jest dzika, a Municypalna się według nich dzikuje.

Arena_utyka

wygiecie
Jedziesz na rolkach stoisz na rowerze
na rękach chodzisz w dobrej atmosferze
dziewczyny skubią mikrofonów grzyby
ciało nabiera tempa i na niby pląsa
kołuje z gołębiem flagami
kejter się plącze pomiędzy kredkami
bo jest tu balanga rytmy spoty echo
nie ma jak sąsiedzi wyjdą z niezłą dechą
strunową elektryczną na paletach scenicznych
się dzieje bo czemu nie gdy Łazarz mądrzeje
inicjatywy kręgi projekty marzenia
łażę nie od dziś i nie od dziś się zmienia
bo po co jest park i UFO arenowe?
po co Lidl Mazowsze FM Group mniej lub bardziej kabaretowe?
Kasprowicz nie nadąża i municypalna się spala
mundurowi dorabiają ale to żadna sztuka
gdyż mały z małym po kątach prawdy nie znajdzie
Łazarzę i się spełniam gdy dwie dziewczyny
wieczorem zmysły drażnią i chwytają za duszę
wtedy nie mam wyjścia – szczęśliwy być muszę!!!

Sąsiedzkie spotkania z muzyką pod Areną

M.M.

Wyprowadzając psa

patrzę
Jest taki pan w Parku Kasprowicza, gdy do niego
podbiega szczeniak, a on zaczyna swoje ćwiczenia
na otwartej siłowni, to ma nadzieję, że jak bliżej
podbiegnie Czarek , to dostanie w łeb … i może się czegoś nauczy!
Spotykam tego Pana odkąd ow_CZAREK jest przeze mnie wyprowadzany.
A niech tam, sam różni dziwacy, tylko dlaczego tak szczują i tak szczekają!
Mam wspaniałe doświadczenia, ze spotkań z psami!
I oczywiście z ich właściciel(k)ami!
To jest, festyn radości czworonożnego i dwunożnego.
Tylko, że na naszej Arenie jest Municypalna, która
goni szczeniaki bez obroży, i kierowców kasuje,za to że
przyjechali na koncert/bez możliwości zaparkowania/.
Jednak akacja kwitnie, topole się sypią, tamaryszek nie
wie, że uratował Izydę w przechowaniu Ozyrysa!
A ja, kieruję się zapachem, tak jak mój pies Czarek,
bo znajdźcie mi takie fiolety akacjowe, jak na pierwszych
stu metrach podziwiam, pędząc na spotkanie 50 ras psów!!!

Łazarzenie dobrze robi

drzewo Areny
Central Park, to może nie jest.
Centralne odprowadzenie stresów?
Z pewnością!
Gdzie wychodząc na balkon mglistego poranka
ujrzycie rozczapierzone nogi statku UFO?
Gdy mgła opadnie wysyłają do mieszkańców Ziemi
zielone sygnały „A”,”R”,”E”,”N”,”A”,”A”,”R”,”E”…
Tyle co ONI, to ja też wiem!
Nie wiem tylko, czy ONI wiedzą że,
tutaj jest Kejtrownia kilkudziesięciu ras.
A w ogóle czego tutaj nie mamy:
Na Melua-tłumy! Na Kamienie Półszlachetne-tłumy!
Na Piłkę Halową, Siatkówkową, Karate – to samo!
Prezydent mógłby nam pozazdrościć.
Amerykanin załatwił sobie park z Palmiarnią i
magnoliami, z szybko opadającymi płatkami.
Już lepiej wrócić do Kasprowicza … bez poezji.
Pływalnia-jest. Lody tradycyjne-są. Klub tenisowy-jest.
Akademia Reissa-jest. Klub łuczniczy-jest.
I latają po trawie za frisbee.
I rolkują świeży asfalt.
Zmęczeni maratonami kryją się w Kolektywie Kąpielisko.
Jak masz jeszcze wigor, to możesz zasiać, wykopać, pyrki grillować.
Dopełnienie atrakcji stanowi Chwilowa Policja Municypalna,
goniąca pieski bez smyczy i zakochanych z piwem.
Opodal na ulicy Wyspiańskiego Policja Zwykła
goli z portfelów niedospanych kierowców.
Oblizując się jak mój piesio po kościach,
na to bogactwo, co jeszcze jest za darmo i gładko wchodzi,
dziwię się i radość mnie bierze, że
urodziłem się na Łazarzu,
wychowałem się na Łazarzu,
i starzeję się jak wszystko,
co tutaj było, jest i może nigdy nie będzie!

Ufo w parku Kasprowicza

spodek
Kiedy ćwiczę Tai_Chi widzę go jak na patelni.
Kiedy wychodzę ochłodzić ciało na balkonie, śmieje się do mnie.
Gdy zmieniają się zamiary słońca, dysk zaczyna przemianę.
Zamglenia, deszczowanie, wiatry, oziębienie, wysuszenie to
wszystko obserwuję odrywając oczy od książki, kierując oczy przy audiobooku.
Ale jest coś bez przerwy dla mnie widoczne:
Arena jest widownią, boiskiem, bufetem, targowiskiem, pokazem, spotkaniem, targami.
Mój balkon jest stale wystawiony na Arenę_Tęczę miasta Poznania.