pielgrzymka

Rowerowa Pampeluna

byk.jpg
Sklep mieści się na ulicy Carmen,
po której od wieków na Świętego Fermina biegną byki.
To ich ostatnia droga przed areną.
Szef pogwizduje Manu Chao.
Nazywa się Aitor jest socjologiem,
ale woli reperować rowery. Bo według niego
socjolog to gorzej niż kurwa, bo za pieniądze
opisuje społeczeństwo, zamiast je zmieniać.
Aitor pomaga w projekcie:
Specjalnie wyprodukowane w Holandii rowery bagażowe
pojadą do Afryki, bo tam jest zapotrzebowanie dla taniego
transportu dla całych rodzin i dla towarów.

Nadchodzi wiatr/Wiatr odchodzi/Przez granicę
Nadchodzi wiatr/Wiatr odchodzi/Przychodzi głód
Człowiek odchodzi/Nie ma powodu/Przychodzi głód
Człowiek odchodzi/Ścieżką Babilonu/Na rozdrożach
Szczęście przychodzi/Szczęście odchodzi/Przez granicę
Szczęście przychodzi/Szczęście odchodzi/Przychodzi głód
Człowiek odchodzi/Nie ma powodu/Przychodzi głód/Człowiek odchodzi
Kiedy wróci?
Na rozdrożach
/Manu Chao/

Z drogi do Santiago de Compostella,Maria Wiernikowska

Reklamy

Trzeźwy po Miguelu!

Kichot
Te numery to nie z nami
Nie kombinuj nazbyt wiele
Sensacji w plotce nie szukaj
Bo pomijać – słuszna sztuka
To co nie ziębi ni grzeje
Bo gdy ktoś głupstwa drukował
W wieczystą je oddał dzierżawę !

moje lęki i moje nadzieje są
na stronach Przemyślnego szlachcica
don Kichota z Manczy

Kamienie

Mistrz
Schowałam się w okrągłej budowli i obserwowałam krople deszczu
przez jedyne okienko. Okazało się, że to tutaj w Najera dzielny Roland
pojedynkował się z wodzem Maurów, olbrzymem o imieniu Ferragut.
Walczyli aż do zmroku. Ciemnoskóry zaproponował odpoczynek.
Roland podłożył mu pod głowę kamień. Ferragut zwierzył się, że jest
nie do zranienia z wyjątkiem pępka. Nazajutrz Roland wsadził mu lancę
prosto w pępek. Pielgrzymi, nie wiedzieć czemu, układają w pobliskim
wąwozie pryzmy z kamieni. Może to poduszki dla Ferraguta?

Z drogi do Santiago de Compostela

Irytacja

syzyfem.jpg
Jak listek ledwo przylepiony do gałęzi
Drżący niecierpliwie na wietrze
Gotowy dać się porwać
Przecież nie po to wyjeżdżasz żeby wrócić
Żeby wszystko było jak przedtem zgodnie z planem
Nie ma sensu planować dla człowieka którym będziesz
Na końcu podróży
Co mnie prowadzi samo się układa
Nikt mnie nie wypychał na pielgrzymkę
w poszukiwaniu znaków

Oczy czarne Oczy niebieskie/Maria Wiernikowska

Braterstwo broni

turystyka
Satish Kumar dowiedział się, że
dziewięćdziesięcioletni Bertrand Russell
trafił do więzienia za udział w antynuklearnej
demonstracji w Londynie. Postanowił z przyjacielem
wyruszyć na pielgrzymkę, od grobu Gandhiego do stolic
czterech mocarstw nuklearnych: Moskwy, Paryża, Londynu i
Waszyngtonu. Ich mistrz Vinoby Bhave uczeń Gandhiego
bardzo ucieszył się na wieść o ich projekcie.
Obiecał udzielić wsparcia, pod warunkiem, że
zabiorą ze sobą dwa rodzaje broni.
Poprosili o wyjaśnienia. Bhave odparł:
Pierwszą bronią jest to, że pozostaniecie przez
całą podróż wegetarianami, niezależnie od okoliczności.
Druga jest taka, że nie będziecie mieli ze sobą żadnych
pieniędzy, nawet jednego grosika.

Jeśli człowiek musi polegać na innych, staje się otwarty i
angażuje się w relacje z nimi. Jedna osoba prowadzi cię do
drugiej albo popycha w kierunku, którego nie przewidywałeś.
Tracisz wprawdzie kontrolę nad sytuacją, ale dzięki temu
zyskujesz wolność i ogarnia cię zachwyt nad życiem.
Jeżeli masz dużo pieniędzy i nie potrzebujesz niczyjej
pomocy, możesz objechać cały świat, nie poznawszy nawet
jednej osoby mieszkającej w odwiedzanych krajach, poza tymi,
którzy będą ci usługiwać.
Do tego mniej więcej punktu doszła współczesna turystyka.

O wolnym podróżowaniu,Dan Kieran