pieśń

Prawie

karmienie
Wszystko się zmienia
Zmienia się to co powierzchowne/Zmienia się też to co głębokie
Zmienia się sposób myślenia/Zmienia się wszystko na tym świecie
Zmienia się z latami klimat/Zmienia pasterz swoje stado
I to tak jak wszystko się zmienia/Że ja się zmieniłam nie jest niczym dziwnym
Zmienia najdoskonalszy brylant/Z ręki do ręki swój blask
Zmienia się gniazdo ptaka/Zmienia się to co czuje kochanek
Zmienia kierunek wędrowca/Chociaż to sprawia mu krzywdę
I to tak jak wszystko się zmienia/Że ja się zmieniłam nie jest niczym dziwnym
Zmienia się wszystko się zmienia/Zmienia się wszystko się zmienia
Zmienia się wszystko się zmienia/Zmienia się wszystko się zmienia
Zmienia się Słońce w swoim biegu/Kiedy noc zaistnieje
Zmienia się roślina i ubiera się/W zieleń na wiosnę
Zmienia się sierść dzikiego zwierza/Zmienia się włos starca
I to tak jak wszystko się zmienia/Że ja się zmieniłam nie jest niczym dziwnym
Ale nie zmienia się moja miłość/Nawet, gdy daleko się znajduję
Ani wspomnienie ani ból/Z mojej wsi i moich ludzi
To co zmieniło się wczoraj/Będzie musiało zmienić się jutro
Tak jak ja się zmieniam/W tej odległej ziemi
Zmienia się wszystko się zmienia/Zmienia się wszystko się zmienia
Zmienia się wszystko się zmienia/Zmienia się wszystko się zmienia
Ale nie zmienia się moja miłość…

Mercedes Sosa

Reklamy

Wzwyż

atak.jpg
Niosąca wodę, skąd ach skąd
Ya hamila al jarra min fen
Niesiesz swój gliniany dzban
Pozwól, niech pobłądzi wzrok ku nam, ku nam.
Może tak było, a może nie
Kan ma kan
Bidna nikhi willa innam
Czy mamy bajać, czy spać położyć się?

Słoneczna pieśń

słowik
Słowik obchodził swoje urodziny.
Ukrył łebek w piórach i pogardzał sobą.
-Wyglądam odrażająco- myślał.
Kiedy tylko usłyszał. że ktoś nadchodzi, wołał:
-Przerzuć prezent nad murem!
Goście przerzucali prezenty nad murem i czekali.
-Dobry prezent. Dziękuje bardzo.
odpowiadał słowik i przerzucał gościom przez mur tort.
Gdy ściemniło się zupełnie, słowik zaczął śpiewać.
Słowik śpiewał o słońcu, które dawno temu miało skrzydła.
Śpiewał też o księżycu, który pływał w rzece.
Pieśń słowika przekraczała mur i unosiła się na głowami gości.
Nagle pieśń się skończyła!
-To już koniec urodzin- powiedział słowik.
Znowu sobą pogardzał i ukrył łebek w piórach.
Goście wzdychali, mając nadzieję, że niedługo znów słowik będzie mieć urodziny.

Urodziny prawie wszystkich,Toon Tellegen