poglądy

Wspólny lot

ażur.jpg
Siedzieliśmy w samolocie na trasie Melbourne – Ateny.
Do naszych posiłków dołączono małe karteczki
z wydrukowanym tekstem modlitwy dziękczynnej.
To sprowokowało stolarza z Australii do wypowiedzi, że
dyskutowanie o tym, czy Bóg istnieje, czy nie, przypomina
dysputę pcheł na temat istnienia bądź nie istnienia psów.
Profesor z Indii stwierdził, że on nie dziękuje jakiemukolwiek bogu.
Stolarz uważał polemiki dotyczące imienia Boga, za kłótnie pcheł
na temat tego, jakie jest właściwe imię psa.
Na zakończenie dodał, że rozprawianie o tym, czyje pojęcie Boga
jest słuszne, odnieść można do dyskusji pcheł, kto jest właścicielem psa.
Jedliśmy w milczeniu, próbując strawić
zapomniany przez Boga posiłek
i australijską wersję teologicznej prawdy.

UH-OH,Robert Fulghum

Reklamy

Deficyt poglądów

Deficyt poglądów

Prawdą jest, że coraz więcej nieznajomych
ludzi zaczepia mnie po różnych spotkaniach,
na ulicy, w sklepach i gratuluje mi odwagi.
Nie świadczy to bymajmniej o mojej odwadze,
ale raczej o strachu innych i deficycie pewnych
poglądów. Choć najczęściej obawiam się, że ktoś
taki podejdzie i mi przyłoży, bo nie kocham Maryi,
bo nie wierzę w Pana Boga, bo śmieszy mnie
kawałkowanie ciała Jana Pawła II na relikwie,
bo jestem za prawem kobiet do aborcji, bo bronię
zwierząt, a nie rodzin wielodzietnych, bo deneruje
mnie nabzdyczona narodowo-powstaniowa pycha,
bo uważam, że jest krzyczącą niesprawiedliwością,
że żyjemy w kraju rządzonym przez mało rozgarniętych
mężczyzn, podczas gdy kobietom wmawia się, że ich
boskim powołaniem jest cicho siedzić, rodzić i wykonywać
nieodpłatną domową pracę.

Ta straszna Środa, rozmawia Aleksandra Pawlicka