poświęcenie

Za co?

wielkanoc
Nie umierać za Berlin!
Nie umierać za Pragę!
Nie umierać za Rygę!
Za Hajfę ani za Hagę!
Nie umierać za Drawę!
Za Sawę i za Cisę!
Nie umierać za Odrę!
Nie umierać za Nysę!
Za Wilno ani Kowno!
Za Lwów ani za Kraków!
Nie umierać za Węgrów!
Za Czechów! Za Polaków!
Za żadnych forejnerów
I za żadnych dzikusów!
Za Litwinów, Murzynów,
Rumunów, czy Hindusów!
Za wzajemne pretensje
Bez początków i końców,
Za Łotyszów, za Dońców,
Za Żydów, za Estońców!
Nie umierać za U.N.O.
Za Formozę, za Kongo
Za Wietnam! Nie umierać
Za nic i za nikogo!

Za niczyją krainę!
Za niczyją mieścinę!
I tak do nowej wojny
Da capo al bloody fine.

Jan Marian Hescheles/Marian Hemar(1901-1972)

Reklamy

Zapomniani zwycięzcy

plany
Poświęcam Wam nieopisane procedury
Poświęcam Wam zapóźnienie biblioteczne
Poświęcam Wam sukcesy bezprzewodowe
Poświęcam Wam procenty skuteczne
Poświęcam Wam dokładność miłości
Poświęcam Wam logikę ze stratą
Poświęcam Wam cierpliwość systemu
Poświęcam Wam przyśpieszenie młodości
Poświęcam Wam nagrywanie życia
Poświęcam Wam łączenie przyjaciół
Poświęcam Wam pożegnanie prywatności
Poświęcam Wam nawet nie wiem czego

W moim mieście Poznaniu

Taka nutka

Wielkanoc
List w formie pisanki na jajku na twardo
Niosący zgubną mi treść:
„Weź klucz spod słomianki. Rozpaczać nie warto.
Zamieszkam z Dżdżówną. Pa. Cześć”
Dobra Wielkanoc! Wesoła Wielkanoc!
Już dzwony śpiewają, już okna umyte,
Już w naftalinie tkwi ciuch…
I nagle to jajo – tym listem pokryte –
Dopiekłeś ty mnie za dwóch!
Dobra Wielkanoc! Wesoła Wielkanoc!
Jak teraz jeść szynkę z musztardą lub ćwikłą?
Pieprzówkę jak teraz pić? –
Gdy już się tę krzynkę do niego przywykło –
Z półgłówkiem chciało się być?
Dobra Wielkanoc! Wesoła Wielkanoc!
Radosne nastroje i powinszowanka,
i alleluje co krok.
A tu robi swoje okrutna pisanka
i życie mi truje na rok.
Dobra Wielkanoc! Wesoła Wielkanoc!
Gdy syty sielanki swą nędzną zawartość
znów przyjdziesz w darze mi nieść –
list w formie pisanki na jajku na twardo
w skorupce każę ci zjeść!
Dobra Wielkanoc! Wesoła Wielkanoc!

Jeremi Przybora

Wolne miejsce przy stole

altruizm
Opiekowanie się rodziną i osobami blisko
z nami związanymi jest nagrodą samą w sobie.
Jeśli zjedzenie całego jedzenia ze stołu ma
być równie samolubne, jak podzielenie się nim
z głodnym nieznajomym, to nasz język stał się nieaktualny.
Ale dlaczego zadowolenie na widok, że nieznajomy się
posila, myli się z samolubstwem? Dlaczego altruizm nie
może być jak każda inna skłonność ludzka powodem przyjemności?
Doszliśmy od altruizmu jako poświęcenia,
które trudno wyjaśnić, do współczesnego rozumienia
jako zakorzenionego w opiekuńczości ssaków,
która sama dla siebie jest nagrodą.
Nasze mózgi zbudowane są tak, by łączyć nas z innymi,
byśmy mogli doświadczać ich bólu i radości.
Skoro George R. Price zabrnął poza granicę,
poświęcając zdrowie i dobrobyt na rzecz innych włóczęgów,
których ledwo znał, jego ostateczna desperacja jest zrozumiała.
Nie docenił on jednak hedonistycznej jakości altruizmu
pod adresem osób, na których nam zależy, a przecenił naszą
zdolność do hojności wobec nieznajomych. Ta druga jest poważnie
ograniczona, natomiast pierwsza nie zna granic.

W poszukiwaniu humanizmu wśród naczelnych,Frans de Waal