poznawanie

Konstatacja z nad Warty

chrzanię
Nie przechytrzę czasu
Nadmiernej regularności
Oddechu od rana i wydechu
Psa  liżącego brudy
Odwijania bandaży pamięci
Skubania kur na  wybiegu…
Zapełnienia? Całości? Zrozumienia?
Siadam nad brzegiem
Płynie
Nie zawraca
Nie tamuje
Nie mierzy
Rękę tylko położę na niej
Dla Malcoma Gladwella to jasne  –
Chodzi o chrzan !

{Kneblo}wanie

egzamin
Próbuję się przebić do takiego brzegu,
gdzie żółwie zakopują jaja i liczą na … nie odkopywanie.
Próbuję poważnie oznaczyć zagrożenie tymi,
którzy już widzą, już to przetrawili, już mają plany…
Próbuję nie plątać mojego zakochania teatrem i tańcem
z tym co jest tylko gestem, a może pokazem!
Nad wyraz we mnie wyrasta szacunek do sztuki.
W sposób prosty widoczna jest wyższość skupienia.
Nie dzielę, nie oznaczam, nie muszę i nie potrzebuję!
Jestem pod wrażeniem wytrzymałości Agnieszki i Konstancji!
Bo zawsze jest cenzor, mur, kaganiec!

Z wyjątkiem

okno mobilne.jpg
Skoro teorie, którymi już dysponujemy są
wystarczające, by móc dokładnie przewidywać,
co nastąpi we wszystkich sytuacjach, z wyjątkiem
ekstremalnych, trudno jest uzasadniać poszukiwanie
kompletnej teorii względami praktycznymi.
Podobnych argumentów można użyć przeciwko
teorii względności i mechanice kwantowej.
Poznanie jednolitej teorii nie zwiększy naszej
szansy na przetrwanie i nie zmieni naszego stylu życia.
Ale od zarania cywilizacji ludzie zawsze chcieli poznać
kryjący się porządek panujący na świecie.

Ilustrowana krótka historia czasu,Stephen Hawking

Koegzystencja

rybik cukrowy
-Co się stało Zuziu?
-Tu jest takie obrzydliwe coś!
-To tylko łezka. A tak naprawdę nazywa się rybik cukrowy.
-Jest obrzydliwy!
Mama chwyciła kawałek papieru, chwyciła łezkę i wrzuciła do ubikacji.
-Zabiłaś go?
-Coś ty! Łezki mieszkają w rurach. Lubią wodę.
-Dlaczego mamy w łazience robale? Przecież tu jest czyściutko?
-Już ci mówiłam, łezki mieszkają w rurach i czasami wychodzą sobie pozwiedzać.
-Ty je lubisz?
-Bo wiesz, one tak śmiesznie chodzą, jakby się czegoś bały. Jak kogoś usłyszą,
to przestają się ruszać, i udają, że ich nie ma.
Przekonana Zuzia kucnęła przy ubikacji.
-Powiedziałam mu, że jest obrzydliwy. Myślisz, że on się mnie bał?
-Przecież jesteś dla niego olbrzymem!
-Dam mu na imię Wojtuś. Wojtuś, przepraszam, po prostu się ciebie bałam,
bo się nie znaliśmy, ale już się nie boję.
Zuzia nachyliła się nad łezkami. Przypominały łzy i były błyszczące.
Zupełnie z bliska wyglądały jak kosmiczne roboty.
Szepnęła im dobranoc i pobiegła je narysować.

Zuzia,Malina Prześluga