przedszkole

Albo oświata, albo moja placówka

rodzeństwo
Poświęcam mojej energicznej Basieńce.

Strach pomyśleć, co by się stało z Wilczkowem,
gdyby nie pan Gondera. To on fabrykuje dekoracje,
okolicznościowe referaty, to on zagaja i reasumuje.
Jest podporą uroczystości i akademii na terenie gminy.
To on jeździ do Wydziału Oświaty, organizuje podręczniki,
wykłóca się w gminie o węgiel i sprzątanie.
Pan Gondera jest specem od wszelkich załatwiań i
od łamania biurokratycznych oporów.
Jak się do czegoś weźmie, to nie ustąpi, póki nie wydusi.
Pan Gondera nigdy nie prosi – on wydusza.
Nigdy nie uzyskuje – on zdobywa.
Nie załatwia – lecz wyciska.
Taki już jest energiczny.

Księga urwisów,Edmund Niziurski

Reklamy

Zasieki dzieciństwa

zasieki dzieciństwa
Usługa to ładny wyraz.
Jeśli mamie i tacie wypada dłuższa podróż służbowa,
nie muszą rozpaczać nad przegraną szansą życiową i rychłym końcem kariery.
Przedszkole przenocuje malucha. Brak instytucji zwanej Babcią się narzuca.
Ale Usługa działa na osiedlu zamieszkanym
przez biznesmenów, polityków i dziennikarzy lepszego sortu.
Dziecko przeszkadza i zmusza do rezygnowania z planów.
Dlaczego ciągle jest takie małe?
Dlaczego nie da nam spokoju?

Rano pójdzie do przedszkola, dzień później ktoś go odbierze.
Pobyty dłuższe niż doba zdarzają się rzadko, ale byli rodzice,
którzy zostawili pociechę na dziesięć dni. To daje zaprawę lepszą
niż w Japonii, gdzie uczniowie mają tyle obowiązków,
że nie opłaca im się czasem wracać na noc do domu.

Zapiski na biletach,Michał Olszewski