przeznaczenie

Potrzebna zazdrość

zazdrość
Inni wiedzą najlepiej
za czym najbardziej tęsknię i
czego mi brak
A komu mnie brakuje?
Umiem tylko dawać z siebie to
czego nikt nie chce i nikt
nie umie przyjąć
Powiedzcie –
czego mi zazdrościcie
a będę szczęśliwy

Marcin Baran

Reklamy

Stawiaj na myślenie

alfabet
Na Uniwersytecie w Edynburgu stworzono
program komputerowy potrafiący wymyślać dowcipy.
Próbowano przekonać się, czy komputery potrafią
nas zabawić tak jak ludzie. Większość otrzymała
najniższe oceny. Ale jeden przegonił zdecydowanie
dowcipy nadesłane przez ludzi. Oto on:
‚What kind of murderer has fiber?
A cereal killer.’

Humor wynika tu z podwójnego znaczenia
fiber – twardy, charakter, błonnik
oraz z homonimii cereal – płatki zbożowe
i serial – seryjny.

Dziwnologia, Richard Wiseman

Reszta i …

związek
Odłamki wspomnień nabierają większego znaczenia,
ponieważ są szczątkami. Cząstkowość przemienia
rzeczy trywialne w symbole, a sprawom doczesnym
przydaje wartości duchowej.Znaczenie to chwiejny gmach,
który budujemy z resztek, dogmatów, dziecięcych urazów,
artykułów prasowych, przypadkowych uwag.
I może dlatego, że znaczenie, jakie nadajemy temu,
co przypadkowe, powstaje z niestosownych do niego materiałów,
bronimy go tak zaciekle, wręcz na śmierć i życie.

Ojczyzny wyobrażone,Salman Rushdie

Właśnie po to

Puszczykowo
Jestem.
Współżywa, współczynna, współwinna.
Współzielona, współdrzewna.
Współistnieję.
Ty jeszcze nie wiesz co to znaczy.
Obdarowana przenikaniem.
Znikam jestem.
Współtrwam (z Tobą) w tym szklistym dniu
(z tym szklistym dniem w którym znikam)
który znika ze mną tak lekko.
Nie wiem co to znaczy.
Współotwarta z oknem, współpłynna z rzeką.
Jestem żeby wiedzieć znikam?
Znikam żeby wiedzieć jestem?
Cała ale całej nigdzie nie ma.
Współprzelatująca, współniebna.
Pół wieku żyłam po to !

Krystyna Miłobędzka

Powinno_ść

tarok
Dwóch pięknych staruszków, delikatnych i cichych,
gra bez pasji w taroka. Naraz jeden, ten, który
właśnie chciał wyłożyć karty, lekkim gestem chwyta się
za gardło i spada z krzesła. Drugiemu, który ma w ręce
trzech króli, cygaro wypada z ust i podrywa się z okrzykiem.
Mój Boże, myślę patrząc na leżącego mężczyznę,
więc tak wygląda piękna śmierć.
To jest właśnie ta piękna śmierć, o której się słyszy, piękna śmierć
po obiedzie, po pierwszym zaciągnięciu się cygarem, kiedy człowiek
wypił swoją czarną kawę, ale jeszcze za nią nie zapłacił…
piękna śmierć, prędka, bezgłośna, z asem karo w dłoni,
zanim go człowiek wyłoży… Widzisz, mon vieux,
tak powinno się żyć i tak powinno się umrzeć.

W podróży,Sándor Márai

Cicho… Pechowcu !

buldog
Cicho … mówili do mnie, kiedy powarkiwałem
szarpiąc sznurowadła butów, pachnących skórą i
tłustą substancją, którą ludzie nacierają obuwie.
Nie wiedzą, że obcasy i zelówki przechowują zapach
chodników, trawy na skwerze, kurzu ze szczelin murów,
ostrej woni spalin z rur autobusów i samochodów.
Cicho … odpychali mnie, bo lubiłem wspinać się na
tylne łapy i przesuwać szorstkim językiem po guzikach
płaszcza i jedwabiu sukni. Cicho… powtarzał też pan doktor.
Miał fantastycznie pachnącą torbę zamykaną na srebrne zamki.
Nosił w niej całą aptekę. Tyle leków, ile chorób.
A gosposia Stasia tarmosząc mnie za uszy śmiała się i mówiła:
Bóg musiał zażartować, kiedy wymyślił coś podobnego.
Mało że jesteś białym buldogiem, to jeszcze nazywasz się Szlemiel.
A wiesz kogo nazywamy Szlemielem?
Pechowca, który jak upadnie do tyłu, to złamie sobie nos !!!

Szlemiel,Ryszard M.Groński

Podróż

wybór
Król w Dunfermline topi troski
W czerwonym jako krew winie:
„Gdzie znajdę dobrego żeglarza,
Co dla mnie na morze wypłynie?”
Wstaje najstarszy z rycerzy
Na całym królewskim dworze:
„Sir Patrick Spens – oto żeglarz!
Nie znało lepszego morze.”
Król woła pióra, inkaustu,
List pisze na pergaminie:
„Sir Patrickowi Spensowi
Doręczyć to, nim dzień minie.”
Sir Patrick przeczytał zdanie,
Roześmiał się głośno, szeroko.
Sir Patrick przeczytał zdanie,
Łza zamąciła mu oko.
„O, kto i za jakie winy
Zapisał mi to w pokucie:
W tej porze roku mam w morze
Wypływać na wątłej szkucie?
Zbieraj się, zbieraj, załogo,
Ruszamy o rannej godzinie.”
„Co mówisz, panie?”, rzekł bosman,
„Burza nas przecie nie minie.
Widziałem ja nów zeszłej nocy
Ze starym księżycem w obwodzie.
Strach, panie mój, strach mnie bierze,
Że w złej zginiemy przygodzie.”
Zamoczyć korkowe obcasy
Szkoccy galanci się bali.
Wnet został jeno z każdego
Kapelusz na czubku fali.
O, długoż będzie czekała
Dama z wachlarzem w dłoni
Chcąc ujrzeć, jak przed brzegiem
Żagiel znajomy się kłoni.
O, długoż będzie tak stała
Z grzebykiem we włosach złotym,
Chcąc ujrzeć swojego pana:
Nie ujrzy, choć nie wie o tym.
Głęboka na pół setki sążni
Jest owa toń, w której leży
Szlachetny Sir Patrick Spens
Z drużyną szkockich rycerzy.

Anonim