przyjaciele

Kiedy

dobre chęci
wróciłem po filmie
chciałem natychmiast przypomnieć
sobie moje dzieciństwo i to co mnie budowało
jako człowieka z zasadami i bez wątpliwości.
Szukałem każdego dnia rytmu do Życia Tutaj i Teraz.
Tańczyłem stale w domu i w teatrze/amatorskim/,
ale nie chciałem być tancerzem… Chociaż bez muzyki nie przeżyłbym zbyt długo.
Na szczęście mam takie pokłady muzyczne w sobie, że podejrzewam iż starczą mi na półwiecze ! Ohad Naharin o siedem lat starszy wybija we mnie te same rytmy, które towarzyszyły mi i towarzyszą w rozumieniu siebie, innych, wrogów, przyjaciół,
molestowania politycznego, inercji społecznej, katatonii edukacyjnej i kiedy zostajesz naprawdę Ojcem/Naharin zrobił to 10 lat później ode mnie/
mówisz sobie pięćset…czego… czego… pięćset?

Właściwie

bananowiec.jpg
to zawsze chcę pędzić na południe
może i to nie prawda
ale kto to sprawdzi
CO CHCĘ
Kiedy już tam jestem
wyostrzają mi się zmysły
bo też jest na czym się koncentrować
Jest jakby drabina podstawiona
jak u Antczaka wierzącego i słusznie
w nad – przyrodzone – następstwa
Nie muszę wyróżniać Śląska
to zdarzenia zmuszają mnie do wyróżniania !
Mógłbym i pewnie tak będzie
porównać Wybrzeże Góry i Niziny
z Zagłębiem
Teraz tylko podaję za przykład
POGORIĘ
a to tylko
POCZĄTEK motka
który toczy się
i toczy

Nie później

moze-juz
Opatrzność bogów pozwoliła mi uniknąć śmieszności.
Nie napisałam wiersza o rozpaczy piękna.
Stojąc na Golden Gate Bridge usiłowałam zapiąć płaszcz,
aby oczom odwrócić uwagę.
Uniknąwszy śmieszności, nie mogę oprzeć się milczeniu.
Na Twój pogrzeb przypadł mój kolejny lot.
Ty startowałeś z siebie. Ja z lotniska w Denver w Colorado.
Moi przyjaciele patrzyli do góry. Twoi patrzyli w dół.
Jesteśmy na północy. Autobus zbłądził.
Sorry, nic się nie stało tylko skończył się świat.
Stoimy nad p rz e p a ś c ią !

Ewa Lipska

Pochwała

mysi dom.jpg
Pomysł nasunął się Erazmowi podczas drogi
powrotnej z Włoch do Anglii, kiedy w 1509 roku przejeżdżał przez Alpy.
Myślał wtedy o spotkaniu z przyjacielem
Tomaszem More, człowiekiem o wyjątkowej inteligencji,
którego nazwisko w brzmieniu greckim Moros – głupiec,
było w sprzeczności z jego niepospolitym umysłem.
Dlatego utwór Erazma można uważać za swego rodzaju zabawę
intelektualną adresowaną do wykształconych,
którym obraz świata pokazuje przybrana
w dzwoneczki błazeńskie Głupota.

Niderlandzki filolog, filozof, pedagog

Chciałbym bliżej

dzisiejszy Śląsk.jpg
Chciałbym żeby walnęła, o to cholerne stwierdzenie!
I podeszła je, jak robi to od lat –
bezwględnie, warsztatowo, poza ramą…
Tak mi się z nią zawsze, pozwalało trwać!
Nie muszę jej niczego tłumaczyć.
I Ona, nie chce nic więcej poza: O P O W I A D A J    m i …
I gdybym nie był …
Gdybym się Śląsk_iem dzięki Niej
nie przebił, to dzisiaj myślałbym,
że dla mnie tylko Wielko_polska!
Ale to nieprawda, chociaż chciałbym trochę w to wierzyć.
Jednak dzięki Beacie, nie mam wątpliwości,
jak wspaniale deklarował Kutz:
„Żałuję, że nie urodziłem się Żydem”
Ja czuję, że brakuje mi zniszczonych, kopalnią płuc !!!

Beacie Studzińskiej

Wyodrębianie

bez ustanku
Więzi międzyludzkie są dobrem deficytowym.
Niedobór zasobów naturalnych stał się punktem wyjścia
dla epoki cywilizacyjnej, pociągnął za sobą również
drastyczny deficyt zasobów emocjonalnych.
Jeśli w społeczności rozluźniają się więzi,
brak jest konwenansu moralnego, pomocne może okazać się
wyznaczenie grupy „obcych”, wykreowanie wspólnego wroga.
Wykluczenie jako „obcych” może dotyczyć osób albo grup,
z którymi dotąd dzielono życie. Jakąś grupę wyodrębnia się
jako „obcą” po to, by ci, którym brakuje wspólnych celów,
wśród których zanikają więzi, mogli skonsolidować się w
„grupie własnej”.

Granica bólu,Joachim Bauer

Reguła sześciu dłoni

listy
Ilu pośredników potrzeba, by połączyć dwie kompletnie sobie obce osoby?
Do stu dziewięćdziesięciu ośmiu mieszkańców stanu Nebraska
wysłano list z prośbą, aby pomogli w dostarczeniu go do DOCELOWEGO ADRESATA
wymienionego z imienia i nazwiska maklera giełdowego pracującego Bostonie,
zamieszkałego w Sharon w stanie Massachusetts.
Uczestnicy eksperymentu Stanleya Milgrama
nie mogli jednak wysłać listu do maklera bezpośrednio.
Mieli zaadresować przesyłkę do osób, z którymi byli na ty,
a które według nich mogły go znać.
Każdego kolejnego odbiorcę listu poproszono o to samo.
Przy dwustu milionach obywateli Stanów Zjednoczonych
pierwszego adresata listu z docelowym łączyło zazwyczaj
jedynie sześć osób. Oznacza to, że jednostki tworzące społeczeństwo
są ze sobą znacznie silniej powiązane, niż mogłoby się wydawać.
Powstało nawet popularne powiedzenie:
DOWOLNE DWIE OSOBY NA ZIEMI DZIELI SZEŚĆ UŚCISKÓW DŁONI.

Dziwnologia,Richard Wiseman