religijność

Trzeźwy po Miguelu!

Kichot
Te numery to nie z nami
Nie kombinuj nazbyt wiele
Sensacji w plotce nie szukaj
Bo pomijać – słuszna sztuka
To co nie ziębi ni grzeje
Bo gdy ktoś głupstwa drukował
W wieczystą je oddał dzierżawę !

moje lęki i moje nadzieje są
na stronach Przemyślnego szlachcica
don Kichota z Manczy

Czystość religijna?!

laznia
W kulturze muzułmańskiej nakaz czystości wynika już
z samej religii. Każdy muzułmanin zobowiązany jest
przed modlitwą dokonać małej ablucji. Jeśli nie mam możliwości
umyć się w domu, korzysta z „fontanny” znajdującej się przed
meczetem, w której myje dłonie i przedramiona, twarz, płucze usta,
zęby, obmywa głowę, szyję i nogi do kolan.Jeśli weźmiemy pod uwagę,
że modlitwy odprawiane są pięć razy dziennie,
to wystarczy do zrozumienia higieny religijnej.
Nakazem religijnym jest też duża ablucja dokonywana po
stosunku seksualnym – dokładne mycie całego ciała.
Oczywiście wszystkie czynności mają swoje źródło w czasach,
gdy mało kto posiadał w domu łazienkę.
W eleganckiej Francji Ludwika XIV noszono przy sobie kowadełka
do zabijania wszy skaczących po ciele. Bo myto się tylko kilka
razy do roku, na co dzień przykrywając brudne ciało pudrem i perfum.

Turcja,A.Bromberek&A.Wielgołaska

Nie dowiemy się

Bonobo
Nawet najbardziej wojujący ateista, jeśli
dorasta w zachodnim społeczeństwie, nie może
uniknąć przyswojenia podstawowych zasad religii.
Coraz bardziej zeświecczeni Europejczycy,
pod względem wyznawanego światopoglądu uważają się
w dużej mierze za chrześcijan. Wszystko -od architektury
po muzykę, od sztuki po naukę- rozwijało się w powiązaniu z religią.
Nie dowiemy się, jak moralność wyglądałaby bez religii.
Wymagałoby to wizyty w takiej kulturze, która nie jest i
nigdy nie była religijna. Fakt, że takie kultury nie istnieją,
powinien dać nam do myślenia.

Bonobo i ateista,Frans de Waal

Dziecko epoki

Dziecko epoki

Nie chcę mieć dzieci. Cieszy mnie
moja śmiertelność i chcę ja przeprowadzić
na całej linii.
Wyszłam od koleżanki z dzieckiem z przykrym
wrażeniem całej nonsensowności poświęcania
jednej egzystencji dla wyprodukowania drugiej.
Nie potrzebuję dziecka, by nadać życiu sens.
Nie chcę poświęcać się uczuciom, które
każdy może przeżywać.
Nie wierzę w doniosłość stworzenia człowieka.
Nie trzeba być wierzącym żeby pragnąć łagodzić cierpienia.
Religia nie daje monopolu na tego rodzaju postawy.
Nakazy miłości bliźniego, szanowania życia,
pomocy bliskim w niebezpieczeństwie zjawiają się
bez logicznego związku z dogmatami wiary.

Maria Ossowska