różnica

Bez boreliozy

kolesie
– Dobrze kuzynko – powiedziała pluskwa do wszy.
Poczekam, aż ty się napijesz!
Kiedy szach po sutej kolacji zapadł w sen,
wesz podkradła się do jego brzucha i zaczęła ucztować.
Pluskwa czując świeżą krew nie mogła się opanować.
Podpełzła i ukąsiła boleśnie władcę. Ten wrzasnął w niebogłosy.
Służba zaczęła przeszukiwać pościel.
Szybkonoga pluskwa ukryła się w szparze łóżka,
a chodząca powoli wesz została złapana i zabita.
Dlatego powiadają:
Przykład złego przyjaciela jest jak sąsiedztwo kowala:
jeżeli ci nie spali ubrania iskrami, to cię okopci dymem.

Kalila i Dimna,Janusz Krzyżowski

Wzniecaj pożar!

wygoda
Kiedy Zhang Ju sprawował rządy w miejscowości
stanowiącej odwrotność jego imienia
zdarzył się pożar. Mąż spłonął z domem.
Wdowie zarzucano morderstwo.
Ze względu na ich niewątpliwe podobieństwo do ludzi
Zhang Ju wziął dwie świnie i umieścił je w stosie chrustu
jedną żywcem a drugą zabitą. Wzniecił pożar.
I obejrzawszy dokładnie obydwie pieczone świnie
znalazł między nimi różnicę.
Spalona żywcem miała popiół w pysku.
Mąż spalony nie miał w ustach popiołu.
Odtąd wszelkie wątpliwości w sprawach ludzkich sąd rozwiewa
przez ścisłą analogię do faktu stwierdzonego doświadczalnie na świniach.

Kto uderzy w gong,Robert Stiller

Sztuka cierpliwości

wichrowe-wzgorza1
Długo sądził, że ludzie robią
przedstawienie lub odprawiają rytuał.
Dopiero później odkrył, że ludzie
tych przerw potrzebują.
Dlaczego myślą tak powoli, tak ociężale i z takim trudem?
Jakby ich myśli wypuszczała maszyna,
którą najpierw należy uruchomić korbą.
Czyżby nie mieli życia w sobie ani swobody?
Uderzała go cudza złość, kiedy takich przerw nie robił.
Pamiętał nauczyciela, który wręczył mu ponoć
najtrudniejszy podręcznik wyższej matematyki,
podkreślając, że jeden ośli róg, plama, odcisk palca,
a kij pójdzie w ruch. Nazajutrz Gauss oddał książkę.
Wydukał, że przeczytał wszystko, ciekawe i bardzo dziękuje.
Rozczarował nauczyciela, że tak szybko dał za wygraną.
Nikt przecież nie zdoła przestudiować takiego podręcznika
w jeden dzień, a już zwłaszcza zakatarzony ośmiolatek !

Rachuba czasu,Daniel Kehlmann

Wszystko

obowiązek
Wpojono nam, że aby stać się
jednostką zdolną do bycia wolną,
najpierw trzeba stać się obywatelem
wypełniającym swoje obowiązki,
respektującym władze ustanowione
przez prawo i partycypującym w ogólnym dobrobycie.
Dziś mamy zobowiązania wobec samych siebie,
jako bytów posiadających uniwersalne prawa,
których nosicielem są wszyscy ludzie.
Mówienie o godności stało się ważniejsze niż
wszelkie odniesienia do obowiazków i funkcji.
Nie chodzi o desocjalizacje: „każdy za siebie”,
chodzi o przejście od ery tego, co społeczne
do ery tego, co moralne.

Myślec inaczej,Alain Touraine

Wycena Michel de Montaigne

wycena
Plutarch powiada gdzieś, iż mniejszy jest
przedział między zwierzę­ciem a zwierzęciem
niż między człowiekiem a człowiekiem.
Ma na myśli zdatność duszy i wewnętrznych przymiotów.
Bo tyleż jest stopni ducha, ile sążni stąd do nieba,
i tak samo niezliczo­nych. Ale co się tyczy oceny ludzi,
dziwne jest, iż, z wyjątkiem nas sa­mych,
wszelką rzecz ocenia się jeno wedle jej własnych zalet:
chwalimy konia za to, że silny i zwinny,
a nie za jego rząd i siodło;
charta za chyżość, nie za obrożę;
sokoła za skrzydła, nie za kaptur i dzwonki.
Dlaczego tak samo nie oceniamy człowieka wedle tego,
co jego własne?
Ma liczny dwór, piękny pałac, szerokie wpływy,
tyle a tyle dochodu: wszystko to jest dokoła niego, nie w nim.
Nie kupujcie kota w worku:
jeśli targujecie konia, zdejmujecie mu derki,
oglądacie go bez pokrycia, nago;
albo jeżeli jest okryty, to jeno w częściach najmniej ważnych,
iżbyście nie zabawiali się nad pięknością sierści
albo szerokością zadu, ale głównie zatrzymali się
przy rozważaniu nóg, oczu i pęcin,
które są członki najbardziej pożyteczne.
Dlaczegóż, oceniając człowieka,
oceniacie go całkowicie zawiniętym i opakowanym?
Wystawia nam na pokaz jeno te części,
które zgoła nie są jego, a kryje te,
przez które jedynie można osądzić istotną wartość.
Wam chodzi o jakość szpady, nie pochwy:
czasem nie dalibyście za nią może ani szeląga,
gdybyście ją obejrzeli w pełnym blasku.
Trzeba oceniać człowieka wedle niego samego,
a nie wedle jego przyodziewy;
bardzo trefnie powiada ku temu starożytny:
„Czy wiesz, dlaczego mniemasz go być wielkim?
Liczysz go wraz z wysokością szczudeł.”
Postument nie należy do posągu.
Oglądajcie go bez oprawy:
niech odłoży na stronę bo­gactwa i zaszczyty;
niech się pokaże w koszuli.
Ma-li ciało sposobne do swoich funkcji, rześkie i zdrowe?
Jaką ma duszę? Czy jest piękna, zdatna i równomiernie zaopatrzona?
Czy bogata swoim, czy cudzym?
Czy los od­mienny nic na niej nie wskóra?
Czy z otwartymi oczami oczekuje obnażo­nych mieczów;
czy obojętne jej, którędy odda tchnienie: ustami czy gar­dzielą;
czy jest stateczna, równa i pogodna:
to wszystko trzeba wiedzieć
i tą miarą oceniać ogromne różnice, jakie są między nami.

O nierówności, jaka jest między ludźmi,Michel de Montaigne

Paskudna różnica

Paskudna różnica

Wydaje się bardziej odpowiednim iść
za prawdą zgodną z rzeczywistością
niż za jej wyobrażeniem.
Wielu wyobrażało sobie republiki i
księstwa, jakich w rzeczywistości
nie widzieli ani nie znali.
Gdyż sposób, w jaki się żyje, jest tak
różny od tego, w jaki się żyć powinno …

Książe,Niccolò di Bernardo dei Machiavelli

Po trzech dniach …

Po trzech dniach ...

Były sobie dwie dziewczynki, zupełnie
takie same, jak dwie kurki wyklute z tego
samego jajka. Mam urodziła je w lesie, bo
nie mogła wrócić do domu. Poszła na skraj
lasu do starej kobiety, która miała ametystowe
oczy. Matka dała jej złoty pierścionek, aby zajęła się
dziećmi. Stara kobieta zapewniła ją, że się postara,
aby miały piękne życie. Stara wieśniaczka przez trzy
dni opiekowała się dziewczynkami. A potem ułożyła
je w dołku wysłanym trawą. Było letnie popołudnie,
prześwietlone promieniami słońca.
Dziewczynki patrzyły na korony wysokich sosen,
kołyszące się na tle niebieskiego nieba.

XY, Joanna Rudniańska