rozsądek

Twarde argumenty

Rembrandt1.jpg
„Kritonie, jestem dłużny koguta Asklepiosowi”,
miał według Platona powiedzieć Sokrates wkrótce po tym,
jak wypił czarkę z trucizną. Handlarz skórami Asklepios,
dowiedział się o tym spadku od niewolnika.
Władze Aten były tak tym zaintrygowane, że zabrały kupca na
przesłuchanie. Skazano go na śmierć, gdyż uparcie
wypierał się wszystkiego i nie ujawnił żadnego spisku.
Nikt nie uwierzył garbarzowi, gdy przysięgał, że nigdy
nie rozmawiał z Sokratesem i nie znał żadnych jego twierdzeń,
za jakie skazano go na śmierć. Oskarżyciele Sokratesa nie znali
ich również. W czasie procesu podali jako przykład tylko jedno zdanie
rzekomo jego autorstwa – że słońce jest z ognia a księżyc z ziemi.
Sokrates kpił w replice, że są to dobrze znane poglądy, głoszone przez Anaksagorasa.

Namaluj to,Joseph Heller

Reklamy

Ślady pobicia

zareczona-bogu
Niejaki Cui Yufu uderzył pięścią
krzepkiego draba imieniem Gu Xu.
Ten mu oddał. Po wymianie kilkunastu ciosów
Cui Yufu padł trupem.
Rodzina wniosła przeciw Gu Xu
sprawę o zabójstwo.
Oglądacz zwłok spostrzegł że sine i czerwone
ślady pięści są miękkie.
Czyli nie podbiegły krwią i nie wyglądały na śmiertelne.
Co widziała rodzina?
Córka nie mogła odstawić rozgrzanego żelazka.
Żona właśnie nakarmiła męża fasolą.
Brat plótł sieć.
Sędzia Li Nangong złożył obserwacje w całość.
Ziarno leśnego pnącza truje.
Liść wiązu barwi skórę w sińce.
Jego kora pod gorącym żelazkiem zostawia
purpurowe ślady nie do zmycia.
A sieć była z jakiego łyka?
Cui Yufu chorował. Nie wróżono mu długiego życia.
Można i z choroby mieć pożytek a z samobójstwa nawet dwa pożytki.

Kto uderzy w gong,Robert Stiller

Sąd Miłosza

Sąd Miłosza

Żywot grabarza jest wesoły.
Grzebie systemy, wiary, szkoły,
Ubija nad tym ziemię gładko
Piórem, naganem czy łopatką,
Pełen nadziei, że o wiośnie
Cudny w tym miejscu kwiat wyrośnie.

Nie jesteś jednak tak bezwolny,
A choćbyś był jak kamień polny,
Lawina bieg od tego zmienia,
Po jakich toczy się kamieniach.
I, jak zwykł mawiać już ktoś inny,
Możesz, więc wpłyń na bieg lawiny.

Jak widzisz, nie mam ja recepty,
Do żadnej nie należę sekty,
A ocalenie tylko w tobie.
Jest to po prostu może zdrowie
Umysłu, serca równowaga,
Bo czasem prosty lęk pomaga,

Gdzież jest , poeto ocalenie?
Czy coś ocalić może ziemię?
Cóż dał tak zwany świt pokoju?
Ruinom trochę dał powojów;
Nadziejom gorycz, sercom skrytość;
A wątpię, czy obudził litość.

Więc tak się moja rzecz zaczyna:
Potrzebna tobie dyscyplina
Eliminacji. Po teorie
Nie sięgaj grzecznie i pokornie.
Zmieni się zespół zdań najrzadszy,
Gdy zmienisz punkt, z którego patrzysz.

Podobnie w nasze dni zamglone
Stylem zasnute jak kokonem,
Sięgaj i przędzę bierz za przędzą,
Aż kruche nitki się rozkręcą
I na dnie z wolna się ukaże
Poczwarka nietykalna zdarzeń.

Tymczasem każdy wiary pragnie,
Prosi, by wskazać mu poradnię,
Krzyczą: jest tak, bo prorok twierdzi,
Cytują go expressis verbis,
Odstępców straszą celą ciemną,
Śpiewają w prasie pieśń wojenną.

Patrz jak zmieniona perspektywa:
Już nie to wielkim się nazywa,
Co się nam wielkim wydawało.
Kroniki są już karta białą.
Ci, którzy dzisiaj dzieje tworzą,
Pod darń trawników głowę złożą.

Żyjesz tu teraz. Hic et nunc.
Masz jedno życie, jeden punkt.
Co zdążysz zrobić, to zostanie,
Choćby ktoś inne mógł mieć zdanie…

fragmenty „Traktat moralny” Cz.Miłosz