terapia

Druga szansa

skupienie.jpgprzynajmniej, tak to sobie wyobrażam czytając,
pisząc, tańcząc, reżyserując, kochając,
nienawidząc, odpychając, przyciągając, rozumiejąc,
próbując… strasznie dużo czasowników!
Viktor Frankl twierdził że:
KAŻDY MA W ŻYCIU SWOJE POWOŁANIE, właściwą misję.
DLATEGO NIKOGO NIE MOŻNA ZASTĄPIĆ, ani powtórzyć niczyjego życia.
ZARÓWNO ZATEM ZADANIE dla każdego z nas,
JAK I SZANSA JEGO WYPEŁNIENIA są niepowtarzalne.

Żyć do końca,ks.J.Kaczkowski

Panele słoneczne

domysły
Znam parę osób, które emanują światło.
Głównie dlatego. że mnóstwo go pochłonęły.
Zrozumiałe, że ludzkie oko nie jest wstanie
zarejestrować wiele części spektrum.
Poznajemy jedynie rezultaty istnienia.
Widzieć – znaczy pojmować.
Pojmować – znaczy rozumieć.
Rozumieć – znaczy wiedzieć.
Wiedzieć – znaczy stawać się.
Stawać się – znaczy żyć pełnią życia.
Żyć pełnią życia – znaczy jaśnieć.
A jaśnieć – to znaczy być kochanym.
A być kochanym – znaczy płonąć.
A płonąć – znaczy istnieć.
Raz jaśniej, raz ciemniej.

Szekspiriada

pogrążenie
Ani mama nie przyjdzie
Ani tata
Nikt z najbliższej
Nikt z dalszej rodziny
A to przecież mijają setne lata?
To zabawne,
jak w tak krótkim czasie
wszystko wewnątrz pozmienia się.
Zasadniczo przy takim święcie
przyjęcie by się przydało
Ot, zwykłe skromniutkie
przyjęcie, bez żadnych nadzwyczajności.

Ludwik Jerzy Kern

Beznadziejny stan

perfekcja
Modyfikacja genetyczna na poziomie projektu
dziecka przedstawiana jest rodzicom jako działanie
zmierzające do poprawy przyszłego losu ich potomka.
Niepodjęcie tego terapeutycznego zabiegu skazuje dziecko
-tak jak brak leczenia- na przyszłe cierpienie.
Powstała z takiego myślenia idea wrongful life –
życia tak beznadziejnego, że nie zasługującego na życie.

Wrongful life to racjonalność: żyj zdrowo albo nie żyj wcale.
To idea – albo jestem genetycznie wyselekcjonowany i/albo
zmodyfikowany zgodnie z pewnym standardem, albo lepiej,
by mnie nie było.

Higieniści,M.Zaremba Bielawski

Terapia śmiechu

śmiech
Mój wujek postanowił skończyć ze sobą.
Pracował w łagrze jako szofer.
Plan był opracowany w szczegółach.
Ale zawsze coś stawało na drodze.
Kiedy już sposobił się do wysadzenia ciężarówką
kantoru administracji, pojawiała się nieoczekiwanie
kolumna więźniów.
Wujek był wysportowany, zręczny i znał sztuczki cyrkowe.
Gdy dostrzegł, że kolega przywiązuje sznurkiem
podeszwę do buta, palcami stopy uszczypnął kolegę w siedzenie.
Tamten oburzony strzelił w gębę Bogu ducha winnego sąsiada.
Wszyscy ryknęli śmiechem. Nadbiegli strażnicy, i to wywołało
jeszcze głośniejszy śmiech. Długo nie mogli się uspokoić.
Po tym wydarzeniu przeszła wujkowi ochota do samobójstwa.

Cała radość życia, Franceska Michalska