uwielbienie

Oto obraz

Gombrowicz1
Dostojna budowla tysiącletniej cywilizacji runęła,
cicho i pusto, a na gruzach – rój szarych i drobnych
istot ludzkich, które nie mogą jeszcze otrząsnąć się ze zdumienia.
Albowiem runął ich kościół, te ołtarze, te malowidła, witraże,
posągi przed którymi oni klękali, to sklepienie, które ich chroniło,
a oni w całej nagości swojej obnażeni!
Gdzie się schronić? Co wielbić? Do kogo się modlić?
Kogo się lękać? W czym umieścić źródło natchnienia i siły?
Czyż byłoby dziwne gdyby oni w sobie ujrzeli jedyną siłę stwarzającą
i jedyne dostępne Bóstwo? To jest droga, która prowadzi do uwielbienia
wytworów ludzkich do odkrycia człowieka, jako decydującej i nagiej potęgi.

Dzienniki/czwartek/1953/Witold Gombrowicz

Reklamy

Uwielbienie

uwielbienie
Uwielbiam odgłos obierania kukurydzy.
Gwałtowność tego dźwięku, ciągły trzask i
darcie jedwabistych organicznych włókien
przywodziły na myśl rozrywanie pary drogich,
potencjalnie włoskich spodni w napadzie szału,
którego skutków osoba ulegająca mu może potem żałować.

Świat Spiveta wg Reif Larsena