Wielkopolska

Sąsiadowanie

trzymanie-zycia
U Przybylskiej nocowałem w stajni.
Dałem jej dwa pierścionki za to, by mnie przechowywała.
Do Przybylskiej przyszedł Ludwicki Antoni z Chełmna i ten mnie poznał.
Wyszantażował ode mnie zegarek i obrączkę.
Bałem się jego, gdyż on zadenuncjował Finkelszteina.
Posłał jakąś dziewczynę po żandarma Sliwke.
Wskazał drogę, którą uciekał Finkelsztein.
Sliwke zastrzelił go, gdy ten miał szanse ucieczki.
Siostra Ludwickiego Hela miała dziecko z wacht.
W tym czasie, gdy Ludwicki mnie szantażował,
wojska rosyjskie były już w Chełmnie.

Zeznanie więźnia obozu w Chełmnie,Mieczysław Żurawski

Pewność?

ulotne
To była zaiste dolce vita, jak przypominam dziś,
po ruinie drugiej wojny, tę ówczesną egzystencję!
Jej harmonijna trwałość wynikała z nie spisanego
kontraktu społecznego, którym ustalono przed wieloma
pokoleniami hierarchię w mieście spraw i ludzi,
dotrzymując jej nadal, choć tymczasem wokół tyle się
zmieniło i przestało być pruskie, a stało się polskie.
Bez dnia przerwy, wszyscy nadal jęli się stosować między
sobą te same reguły gry o życie, oparte na pewności bytu wobec prawa.
Gdy Hakata nakłoniła Berlin do wydania ustawy o zakazie
budowania się Polakom i Drzymała na swej parceli zamieszkał
w wozie na kołach – prawo dopilnowało, żeby mu się nic złego
nie działo, skoro w ustawie o kołach nie był mowy.
Ileż więc lepszego i pewniejszego należało się spodziewać
od życia teraz, kiedy urządzali je sobie Polacy, jak sami chcieli?

Fidrek,Jerzy Waldorff

Miej jakiś fach

nierozlaczni
W Pszczewie w powiecie międzyrzeckim
powstała SZKOŁA ZŁODZIEI,
jedyna w swoim rodzaju uczelnia kształcąca w zakresie oszustw, kradzieży,
włamań, ale również wyrabiająca utensylia niezbędne w wykonywanym fachu.
Fundatorami pionierskiej na wielkopolskiej ziemi
placówki byli najznamienitsi opryszkowie,
wywodzący się z tłumnie osiedlającej się żydowskiej biedoty,
dla której przed rozbiorami miasto było zamknięte
jako własność biskupów poznańskich.

Księga Rozmaitości Wielkopolskich,M.J.Januszkiewicz&A.Pleskaczyński

Jedna czwarta

most
Lubię ćwierć kurczaka,do tego ćwierć dębówki.
Ćwierć poezji i dwadzieścia pięć lat podatków!
Jednak przez ten czas udało mi się:
zrywać parkiet w klasie, wynosić cegły zburzonej ściany,
wymalować ściany na chybotliwej drabinie!
To zaledwie historia jednej poznańskiej społecznej szkoły.
Tutaj prowadziłem pracownię Classic Macintosh,
opowiadałem mity z czterech kontynentów,
Potem pojawiły się spektakle po niemiecku, angielsku i
nie doczekałem się … po hiszpańsku ?!?
Gdy uczniowie stoją na baczność/no, nie wiem/
podczas hymnu szkoły, nucę sobie temat z Carrantuohill…
Wszystkiego nauczyłem się przez 15 lat w „Czwórce”.
Wyrównywałem braki w „Dębince”,
żeby w końcu zakosztować warszawskiej wersji edukacji.
To wyleczyło mnie ze wszystkiego i teraz jestem,
tylko miłośnikiem wszystkich,
którym
się chce!!!