wybór

Stany zjednoczone

psychoza
Codziennie mógł wybrać dwa stany ducha.
Jeden, przejmujący i dokuczliwy – że jest
od innych gorszy, że brakuje mu tego,
co mają wszyscy, że jest dewiantem,
który nawet nie wie, co mu jest. Kiedy czuje się,
jak zamknięte za karę dziecko, które przez okno
ogląda zabawy rówieśników.
Drugi stan umacniał przekonanie, że to właśnie
on jest lepszy, jedyny, wyjątkowy. Że tylko on
czuje i rozumie prawdę.

Bieguni, Olga Tokarczuk

Podróż

wybór
Król w Dunfermline topi troski
W czerwonym jako krew winie:
„Gdzie znajdę dobrego żeglarza,
Co dla mnie na morze wypłynie?”
Wstaje najstarszy z rycerzy
Na całym królewskim dworze:
„Sir Patrick Spens – oto żeglarz!
Nie znało lepszego morze.”
Król woła pióra, inkaustu,
List pisze na pergaminie:
„Sir Patrickowi Spensowi
Doręczyć to, nim dzień minie.”
Sir Patrick przeczytał zdanie,
Roześmiał się głośno, szeroko.
Sir Patrick przeczytał zdanie,
Łza zamąciła mu oko.
„O, kto i za jakie winy
Zapisał mi to w pokucie:
W tej porze roku mam w morze
Wypływać na wątłej szkucie?
Zbieraj się, zbieraj, załogo,
Ruszamy o rannej godzinie.”
„Co mówisz, panie?”, rzekł bosman,
„Burza nas przecie nie minie.
Widziałem ja nów zeszłej nocy
Ze starym księżycem w obwodzie.
Strach, panie mój, strach mnie bierze,
Że w złej zginiemy przygodzie.”
Zamoczyć korkowe obcasy
Szkoccy galanci się bali.
Wnet został jeno z każdego
Kapelusz na czubku fali.
O, długoż będzie czekała
Dama z wachlarzem w dłoni
Chcąc ujrzeć, jak przed brzegiem
Żagiel znajomy się kłoni.
O, długoż będzie tak stała
Z grzebykiem we włosach złotym,
Chcąc ujrzeć swojego pana:
Nie ujrzy, choć nie wie o tym.
Głęboka na pół setki sążni
Jest owa toń, w której leży
Szlachetny Sir Patrick Spens
Z drużyną szkockich rycerzy.

Anonim