wyobrażenia

Porzucenie

sudarium
Gdy zmarłego owijano w całun, na którym widniał on sam,
ciało wypełniało tkaninę, a obraz zmieniał się w rzeźbę.
To, co duchowe, stawało się na powrót materialne.
Owijanie zwłok w tekstylia, będące drugą skórą zmarłego,
doskonale oddaje chrześcijańską ideę zmartwychwstania.
Jednak obraz Łazarza porzucającego swoje bandaże demonstruje
bezsensowność mumifikacji w obliczu Boga, którego słowo i dotyk wskrzesza.
Malowane egipskie całuny, stworzyła ta sama wyobraźnia,
dzięki której w Bizancjum powstały archeiropoietoi,
a na zachodzie sudaria i veraikony.
Każda z tych pokrytych obrazami tkanin pośredniczy
między malarstwem a rzeźbą,
życiem a śmiercią,
relikwią i talizmanem,
iluzjonistycznym portretem i dziełem sztuki.

Weronika i jej chusta,Ewa Kuryluk

42 zmartwienia

akwedukt
W 2015 roku wszystkie monety w Polsce
miały wartość około 150 miliardów złotych.
W monetach są jedynie 4 miliardy złotych.
Ale za to monet jest aż 15 miliardów sztuk.
Jednogroszówek prawie 6 miliardów.
Banknotów jest około 1,6 miliarda.
Najpopularniejsza jest setka!
Jeśli jest 1,6 miliarda banknotów,
a w Polsce mieszka 38 milionów ludzi,
to na każdego człowieka przypadają 42 banknoty.
Gdzie są moje 42 banknoty???
Wszystkie banknoty i monety, które krążą po Polsce,
to jedynie niewielka część pieniędzy znajdujących się w obiegu.
Ta większa część to pieniądz bezgotówkowy – około 920 miliardów złotych.

To o czym dorośli nie mówią,Boguś Janiszewski

Niemożliwe

SONY DSC
Nie można świadomie zakochać się w facecie,
którego nie widać, a jeżeli widać, to co najwyżej
w zarysach i monochromatycznie.
I nie można świadomie zakochać się w facecie,
który nie mówi, ale stuka, i to też nie co chwilę.
No i ma nie więcej niż trzydzieści parę centymetrów.
Przyłożyłam rękę męża do miejsca,
w którym swego czasu miałam żołądek.
– Jest tu – powiedział mąż.
– Jest – przyznałam.
– Gdzie w takim razie masz organy?
– Jakie organy ? – zapytałam.
Nowy Człowiek wyciągnął się na wysokości
dawniej zajmowanej przez moją wątrobę.
Mąż zbliżył rękę z lękiem.
– Cięcie – powiedział – nie jest możliwe,
żeby przepchnął się inną drogą.

Projekt matka,Małgorzata Łukowiak

Banknot jednodniowy

Haiti
Uwielbiam Grand Hotel Oloffson w Port-au-Prince na Haiti.
Każdy by go uwielbiał. Przebywałem tam z żoną
w tak zwanej Chacie Jamesa Jonesa, którą zbudowano
jako salę operacyjną w czasach, gdy hotel był kwaterą
główną piechoty morskiej Stanów Zjednoczonych, które
okupowały Haiti w latach 1915-34, żeby
chronić amerykańskie interesy.
Dolar haitański wart jest tyle co amerykański,
a prawdziwe amerykańskie dolary są tutaj
w powszechnym obiegu. Na Haiti nie mają pomysłu
na wycofanie zużytych banknotów. Ludzie traktują więc
ze śmiertelną powagą banknot równie bezwartościowy co
bibułka do skręta, który na dodatek skurczył się
do wymiarów znaczka pocztowego. Tutaj to normalne.
Znalazłem taki banknot w moim portfelu i natychmiast
odesłałem właścicielom Oloffsona,
prosząc by wpuścili go w jego naturalne środowisko.
W Nowym Jorku z pewnością nie przeżyłby nawet dnia!

Rysio Snajper,Kurt Vonnegut

Drżyj

Dżin
Ziemia rozwarła swe gardło i plunęła
gorącym żółtym ogniem. Płomienie migotały,
lecz nie zmieniały koloru. Przypominały
ogromne liście anemonu. Wyłoniła się potężna
błękitna głowa o włosach z ognia.
Troje czerwonych oczu patrzyło przed siebie,
dżin wydał pomruk, odsłaniając dwa rzędy
ostrych jak sztylety zębów.
Jego odstręczający smród zadusiłby dziecko.
Setki czarnych wron wydziobywały resztki jedzenia
spomiędzy jego zębów. Wlatywały mu do nosa i
swobodnie wylatywały, wyglądały przy jego rozmiarach
jak stado much. Na biodrach miał przepaskę ze skór
siedmiu nosorożców. Naszyjnik z ludzkich czaszek
sięgał mu aż do pępka.

Mistrz opowieści,Rabih Alameddine

Zderzenie z wyobrażeniami

niewidzialne1
Kiedy siadamy na fotelu lub wjeżdżamy samochodem
w jakąś przeszkodę, wydaje nam się,
że otaczają nas trwałe, stałe i wyraźnie
zaznaczone granice, w istocie doświadczamy
wyłącznie skutków działania elektromagnetyzmu.
Dla malutkiego owada powietrze, którym oddychamy,
i w którym poruszamy się bez trudu, jest gęste
jak dla nas woda. on nie tyle lata co pływa w
cząsteczkowej zupie.A elektrony nie orbitują wokół
jądra atomowego, jak często przedstawia się
na modelach, bo elektron to tzw. chmura prawdopodobieństwa.
Niezależnie od tego, jak silnych użyjemy mikroskopów,
nie uda się nam uzyskać obrazu elektronu.
Na tym szczeblu rzeczywistość jest sama w sobie nieostra-
miejsce pewności zajmuje prawdopodobieństwo.
Na koniec pomyślmy o atomie. Wyobraźmy sobie okrągły
zadaszony stadion lekkoatletyczny z 65 tysiącami miejsc.
Załóżmy, że w samym środku stadionu na murawie leży pestka arbuza.
Oto jądro stadionu. Ściany wyobrażonego obiektu to otaczająca je chmura elektronów.

Od cyfr do czasu,David Blatner