za wcześnie

Półsen ostatni

CV
Patrzy przez okno dzień chory, trupio nabrzękły i siny.
Po korytarzu szpitalnym wolno przechodzą godziny.

Szaro. I cicho. I pusto. Nie ma radości ni smutku.
Chmury się snują po niebie, jak chorzy w ciasnym ogródku.

Palce, jak martwe pająki, nad czymś się trudzą, mozolą.
W szklanym wazonie powiędły kwiaty pachnące karbolem.

Myśli, jak muchy jesienne, łażą, czepiają się sprzętów,
po raz ostatni skrzydłami biją o okna zamknięte.

Ktoś się zaczaił pod drzwiami. Ktoś podsłuchuje i czeka.
Cicho, na palcach podchodzą – śmierć, zakonnica i lekarz

Władysław Broniewski

Reklamy

Padok emerytalny

emerytura
Dozorca wpatrywał się ponuro w chodzącą emeryturę.
Wyglądała na wychudzoną, słabą i całkowicie pozbawioną energii.
– Co, nie sprawia dobrego wrażenia?
– Nie sprawia!
– A pan już chciałby?
– Przecież ona mnie nie utrzyma.
Było wiadomo, że nie udźwignie wszystkich, którzy chcą na niej pojeździć.
– Radziłbym jeszcze się wstrzymać. Możemy ją trochę podkarmić.
– Tej chabecie przydałaby się transfuzja, a nie obiad.

Zaskórniaki,Grzegorz Kasdepke