zapachy

Wampirzyca zapachów

Emily Dickinson
Because I could not stop for Death, He kindly stopped for me;
The carriage held but just ourselves And Immortality.

Jej ulubione gatunki tworzą imponującą listę:
AKSAMITKA ROZPIERZCHŁA, REZEDA, PIWONIA, PIERWIOSNEK,
CHABER PIŻMOWY, GOŹDZIK BRODATY, BEZ, GATUNKI RÓŻ,
JAŚMINOWIEC WONNY, PRZEWIERCIEŃ WICIOKRZEW, JAŚMIN,
HELIOTROP, SMAGLICZKA NADMORSKA.

W jej czasach tak bujne kwiaty uznawano za dwuznaczne,
aby mogły się znaleźć w salonie. Stawiała więc doniczki
w swojej sypialni i obok biurka.
Co piąty wiersz w jakiś sposób odnosi się do kwiatów.
Do wysyłanych bukietów wyhodowanych przez nią przyczepiała wiersze.
Tak dzieliła się swoją poezją, rzadko publikowaną.
Z jej 1175 wierszy około 400 dotyczy kwiatów.
Nie wdychała zapachów, ale je piła!
W swoich wierszach woń kwiatów traktowała jak pokarm.
Zbierała kwiaty, aby spić ich woń.
„Razem z pszczołą karmimy się, pociągając z kielicha”.
Ona – burgundzkim winem, pszczoły – nektarem koniczyny.
„Zabij Melisę, a pobłogosławi cię Zapachami/ Wystaw Jaśmin
w strugi deszczu, a strzeli w ciebie perfumami.”

Teraz wiem, że poetka torturowała kwiaty, aby wydobyć z nich zapachy.
Album Emily Dickinson ze sprasowanymi kwiatami,
przechowywany na Uniwersytecie Harvarda przyprawia o gęsią skórkę.
Mieści bowiem trofea zabójczyni kwiatów.

Co wnosi nos,Avery Gilbert

Reklamy

Cicho… Pechowcu !

buldog
Cicho … mówili do mnie, kiedy powarkiwałem
szarpiąc sznurowadła butów, pachnących skórą i
tłustą substancją, którą ludzie nacierają obuwie.
Nie wiedzą, że obcasy i zelówki przechowują zapach
chodników, trawy na skwerze, kurzu ze szczelin murów,
ostrej woni spalin z rur autobusów i samochodów.
Cicho … odpychali mnie, bo lubiłem wspinać się na
tylne łapy i przesuwać szorstkim językiem po guzikach
płaszcza i jedwabiu sukni. Cicho… powtarzał też pan doktor.
Miał fantastycznie pachnącą torbę zamykaną na srebrne zamki.
Nosił w niej całą aptekę. Tyle leków, ile chorób.
A gosposia Stasia tarmosząc mnie za uszy śmiała się i mówiła:
Bóg musiał zażartować, kiedy wymyślił coś podobnego.
Mało że jesteś białym buldogiem, to jeszcze nazywasz się Szlemiel.
A wiesz kogo nazywamy Szlemielem?
Pechowca, który jak upadnie do tyłu, to złamie sobie nos !!!

Szlemiel,Ryszard M.Groński